środa, 29 kwietnia 2015

Świecące patyczki i spalone skarpetki

(Nie, nie spaliłam skarpetek, spokojnie)

Hej! :D Dziś porozprawiam sobie o dziwnych lightstickach. W ogóle tego nie ogarniam xd Nie wiem, czy łamać trzeba, czy co i tak dalej... Teraz ten patyczek leży na moim biurku, a ja nie wiem co z tym zrobić. Trochę to nadłamałam, ale nie wiem co dalej. Naprawdę, moja niewiedza mnie zaskakuje.

Co do spalonych skarpetek... wszystko zaczęło się od pewnej rozmowy na transformice, która wyglądała mniej więcej tak:

[nick 1] Umarłam. Zapal świeczkę
[nick 2]  Po co?
[nick 1] Bo umarłam
[nick 3] Lepiej skarpetkę. Taniej.

I tak dalej... Dziś jesteśmy w żałobie, gdyż zginęła biedronka. Została ona przypadkowo (czytaj: specjalnie) zabita poprzez nadepnięcie. Wszystko zdarzyło się, gdy z mojej ręki położyłam ją na ziemi, a kolega ją rozdeptał ;-; Smutne.

1 komentarz:

  1. Jak się nazywa ten kolega! :O Co za barbarzyńca! xD Czekam na nexty! Buziaczki WiS :*

    OdpowiedzUsuń